Głos w sprawie pomnika księcia Kazimierza Kujawskiego

Od pewnego czasu rozmawiamy na temat budowy pomnika Kazimierza Konradowica, księcia Kujaw, założyciela miasta lokacyjnego w Inowrocławiu, który sprowadził do miasta franciszkanów. Czy jednak jego dokonania dla Inowrocławia sprzed prawie ośmiuset lat są na tyle ważne, aby przekonać dzisiejszych mieszkańców miasta do tej ważnej w moim przekonaniu inicjatywy? Może się bowiem wydawać, że czasy te są na tyle odległe, że już nie przemawiają do współczesnych ludzi. Nie tylko dlatego, że kościół św. Franciszka wraz z klasztorem, zamek, czy miejskie mury obronne od setek lat  już nie istnieją. Zmieniła się też sytuacja polityczna tej części Polski. Na północnej granicy nie ma już Państwa Zakonu, a Prusy, które wyrosły na tym terenie później, decyzją wielkich mocarstw na zawsze wymazane zostały z mapy Europy. Zmagania Piastów kujawskich z Rzeszą Niemiecką, reprezentowaną przez Marchię Brandenburską i Zakon odeszły więc całkowicie w przeszłość.

Tymczasem budowa pomnika, jak każde przedsięwzięcie, powinna wiązać się z czytelną ideą. To właśnie wspólna koncepcja może nakłonić szersze grono ludzi do działania. Potrzebny jest cel, który będziemy chcieli razem realizować. To zaś, czego brakuje w polskiej historiografii, to duma z polityki naszych władców. Dotyczy to tak Piastów, jak i Jagiellonów i nasila się wraz ze zbliżaniem do współczesności. Ukształtował się nawet w Polsce specyficzny kierunek w postaci tzw. szkoły krakowskiej, która za wszystkie dziejowe niepowodzenia wini wyłącznie nas samych. Być może to właśnie stało się przyczyną braku lub też znacznego ograniczenia badań z zakresu historii politycznej. Łatwo też znaleźć w prawie każdym większym mieście pomnik wielkich polskich poetów, pisarzy czy muzyków, brakuje jednak  pomników wielkich postaci historycznych.

Uważam, że mamy wspaniałą okazję do zerwania z tą specyficzną tradycją, która zabija dumę z Polskości. Polska to nie tylko romantyczne zrywy patriotyczne, wielkie powstania, gdzie dużo działania, ale brak etatowych wyszkolonych kadr politycznych.  Właśnie Kazimierz należał do takich „rasowych” polityków. Razem z ojcem realizował śmiały plan sprowadzenia Zakonu, aby podporządkować Polsce Pomorze Gdańskie i zapewnić dostęp do morza, przeciwstawiając się w ten sposób polityce papieskiej, która książętom gdańskim i chronionej przez nich cysterskiej misji w Prusach zapewniała niezależność od polskich książąt i polskiego kościoła. Gdy tylko Zakonowi udało się pokonać cystersów, książęta kujawsko-mazowieccy, wielkopolscy razem z Zakonem ruszyli na Świętopełka gdańskiego. Rozpoczęła się wojna zwana piętnastoletnią. Gdy nie udało się podbić Gdańska książę Kazimierz razem z książętami mazowieckimi i włodzimiersko-halickimi próbował wprost zająć Prusy, w celu narzucenia swojej bezpośredniej zwierzchności na jeszcze niepodbitych przez Zakon terytoriach. Papież nie bardzo mógł się przeciwstawić tej inicjatywie, dopóki książęta prawosławni byli zainteresowani taką ekspansją. W ten sposób Kazimierz zagroził istniejącej od 1217 r. niezależności Prus od Polski. Niestety książęta haliccy rozpoczęli walki z Litwą i przestali współpracować z książętami polskimi w ich polityce północnej. Ostatecznie Kazimierz podjął trzeci plan opanowania Pomorza- wejścia w sojusz ze Świętopełkiem i likwidacji Zakonu. Otwarty akt sprzeciwu wobec papieża przeraził pozostałych książąt polskich, którzy postanowili Kazimierza osłabić na tyle, aby nie mógł zaatakować Zakonu. Kazimierz ostatecznie został przymuszony do współpracy z Zakonem, ale do jego polityki wrócili już wkrótce książęta wielkopolscy, tym razem z powodzeniem, czego dowodem jest hołd lenny Pomorza Gdańskiego w Kępnie z roku 1282. Bez tego sukcesu Polska nie miałaby później dostępu do Bałtyku, a co za tym idzie byłaby zupełnie innym krajem.

O tych sprawach szczegółowo pisałem w swoich książkach „Inowrocław, Krzyżacy a zjednoczenie Królestwa Polskiego”, „Zjednoczenie Królestwa Polskiego – wpływ zagrożenia zewnętrznego 1210-1410”. Można prześledzić tok mojego rozumowania i autorów, na których się oparłem.  Poparcie historyków związanych z Inowrocławiem mogłoby pozwolić na przedstawienie geniuszu politycznego Kazimierza. To właśnie powinien wyrażać pomnik tego jednego z największych piastowskich książąt.

Stanisław Koc

Read More

Kazimierz Kujawski na tle polityki polskiej względem Zakonu Krzyżackiego

Kazimierz Kujawski na tle polityki polskiej względem Zakonu Krzyżackiego

Poniżej przedstawiam fragment z zakończenia mojej najnowszej książki pt. „Zjednoczenie Królestwa Polskiego – wpływ zagrożenia zewnętrznego 1210-1410″. Ze szczegółową argumentacją wkrótce będzie można sią zpaoznać. W najbliższą niedzielę 16 lutego 2014 r. w kościele św. Mikołaja w Inowrocławiu po Mszy Świętej o godz. 12.15 odbędzie się promocja wyżej cytowanej pracy. Należy podkreslić, że dotychczasowe poglądy opierają się bezkrytycznie na źródłach wielkopolskich, bardzo negatywnie odnoszących się do konkurencyjnego ośrodka władzy na Kujawach i Mazowszu. Może pora je zrewidować, tym bardziej że badania nad historią polityczną średniowiecznej Polski zostały nieco w tyle za innymi działami historii.

Na początku niniejszej pracy starałem się dociec, skąd tak wielkie zaangażowanie w rozwój Państwa Zakonnego książąt małopolskich, śląskich, mazowieckich i kujawskich. Do działań włączają się też książęta pomorscy, ale z pewnym opóźnieniem. W tym samym czasie wyraźnie narasta konflikt polsko – pomorski, nawet mimo wspólnego udziału w wyprawach krzyżowych do Prus – udział przeciwników politycznych w takich wyprawach pod patronatem papieża był jednak czymś zwyczajnym. Świętopełk pomorski początkowo na drodze dyplomatycznej próbuje od księcia krakowskiego uzyskać niezależność, a później występuje otwarcie przeciwko Polsce. Księcia pomorskiego, mimo jego udziału w zamordowaniu Leszka Białego pod Gąsawą, w którym życie o mało nie stracił także Henryk Brodaty, wspiera papież, który w końcu uznał suwerenność Pomorza Gdańskiego i jego niezależność od Polski. Zauważam, iż papież zanim jeszcze doszło do otwartej walki między książętami polskimi z jednej strony, a księciem pomorskim z drugiej, podjął z pomocą cystersów z Chrystianem na czele, którego ustanowił biskupem Prus, zabiegi celem utworzenia niezależnego od Polski państwa kościelnego w Prusach. Między innymi zakazał wstępu do Prus polskiemu rycerstwu bez zgody Chrystiana, nakładania przez książąt danin na ludność tego kraju, zabierania jeńców, a polski kościół pozbawił kontroli nad misją.

W ten sposób postawiłem hipotezę, iż początek konfliktu Świętopełka z Leszkiem krakowskim i pozostałymi Piastami wiąże się właśnie z tym wielkim planem papieża utworzenia własnego państwa w Prusach. Skoro bowiem papież od wstępu pozbawił książąt polskich możliwości uzyskania jakichkolwiek korzyści, wprost w bullach wskazując na cele idealne, czyli osiągnięcie zbawienia dusz po śmierci, to musiał sobie zapewnić jakieś inne zaplecze. Cystersi nie posiadali w Prusach własnej organizacji zbrojnej, z wyjątkiem może tzw. Rycerzy Chrystusowych, zakonu rycerskiego jednak nikłych rozmiarów, pomoc musieli więc mieć z innej strony. W grę wchodził jedynie Świętopełk pomorski, na którego terytorium znajdowało się właśnie biskupstwo pruskie (w Santyrze). Oczywiście nasuwa się pytanie, za co Świętopełk udzielał misji pomocy. Odpowiedź dają późniejsze wydarzenia, czyli osiągnięcie niepodległości przez Pomorze Gdańskie, które w istocie odpadło od Polski.

Początkowo na bulle papieskie ustanawiające władzę papieża w Prusach Konrad i inni Piastowie zareagowali większym zainteresowaniem sprawami pruskimi, z jednej strony dążąc do porozumienia z papieżem poprzez takie ruchy, aby mu się przypodobać i uzyskać zmianę stanowiska w kwestii polskiej obecności na terenach misyjnych, z drugiej mające na celu oddziaływanie na Świętopełka tak, aby obawiał się wysuwać projekty niezależności od Polski swojego księstwa. Wraz z licznym rycerstwem polscy książęta uczestniczyli w krucjatach organizowanych przez papieża, nierzadko zwoływanych z ich inicjatywy. Organizacja ogólnopolskiej stróży w ziemi chełmińskiej też była swego rodzaju demonstracją siły wobec Świętopełka, skoro wcześniej Konrad bez pomocy innych książąt przez wiele lat sam potrafił zapewnić bezpieczeństwo na granicy z Prusami. Konrad też starał się przeciągnąć na swoją stronę Chrystiana przez nadanie rozległych posiadłości w ziemi chełmińskiej, ale biskup i tak wolał swoją siedzibę w Santyrze. Księciu mazowieckiemu udało się za to przejąć kontrolę nad rycerstwem biskupa pruskiego, Rycerzy Chrystusowych, nadając im ziemię dobrzyńską.

Wobec niepowodzenia tych środków Konrad w porozumieniu i przy współudziale Henryka Brodatego zaproponował Zakonowi Krzyżackiemu ziemię chełmińską i możliwość podboju całych Prus dla siebie. W literaturze podkreśla się, że sprowadzenie wykrystalizowanej organizacji rycerskiej pozostawało w całkowitej sprzeczności z działalnością cystersów w Prusach. Porównuje się przy tym misję cysterską w Inflantach, gdzie cystersi i miejscowy biskup posługiwali się organizacją rycerską, ale tworzoną przez siebie i im podporządkowaną. Zakon od początku starał się przejąć misję w Prusach z rąk cystersów, co w końcu mu się udało. Zaraz też Konrad rozpoczął wojnę zwaną piętnastoletnią, której celem było, jak wynikało z umowy z Krzyżakami, rozbiór Pomorza Gdańskiego i całkowite pozbawienie władzy Świętopełka.

Dopiero niepowodzenia w tej wojnie skłoniły Konrada do szukania innej drogi do uzyskania ujść Wisły. Zapoczątkowało to zwrot w polityce wobec Zakonu o 1800, którego ziemie rozciągnęły się w pewnym momencie właśnie wzdłuż całej tej rzeki aż do morza. Politykę tę rozpoczął jeszcze Konrad, a po jego śmierci kontynuował Kazimierz. Z głównego sojusznika Zakonu stał się książę inowrocławski jego największym wrogiem. Rozpoczęła się rywalizacja o ziemie pruskie. Do tego celu była potrzebna zgoda papieża, który był niechętny do jej udzielenia. Natomiast w dalej położonej od Wisły ziemi Jadźwingów, już na wschodnich rubieżach Mazowsza, książę mazowiecki Ziemowit razem z Bolesławem Wstydliwym w koalicji z książętami ruskimi dokonywał akcji militarnych. Papieżowi zależało bowiem na uznaniu przez książąt halicko – włodzimierskich zwierzchności Kościoła katolickiego. Ponadto jako jeszcze książęta prawosławni nie musieli występować o zgodę papieża do prowadzenia akcji w Prusach. Dlatego na tym odcinku książęta polscy mieli przychylność ze strony kurii.

Jednak książę inowrocławski na działania w przygranicznych z Zakonem ziemiach pruskich natrafiał na opór papieża, co nie pozwoliło na przejęcie przez książąt polskich misji w Prusach i likwidacji z czasem Państwa Zakonu. Wówczas Kazimierz bez zgody papieża postanowił sprzymierzyć się z dotychczasowym wrogiem Świętopełkiem i zaatakować Zakon, otwarcie sprzeciwiając się papieżowi. Po tym fakcie nastąpił rozłam wśród Piastów. Książęta wielkopolski, mazowiecki i małopolski stanęli do walki z księciem inowrocławskim. Książę wielkopolski, Bolesław Pobożny, zapewnił sobie dodatkowo sojusz z księciem zachodniopomorskim. Rozpoczęły się walki na wielką, wręcz niespotykaną w Polsce skalę, które objęły Kujawy, ziemię łęczycką, Pomorze Gdańskie, Wielkopolskę, a nawet Małopolskę. Zwłaszcza Bolesław Pobożny korzystając ze wsparcia kościoła polskiego stał za kontynuacją współpracy z Zakonem przeciwko Świętopełkowi. Tym bardziej, że Zakon w międzyczasie zdołał usadowić Sambora II w zbudowanym przez siebie Tczewie odcianając ziemię świecką od reszty Pomorza Gdańskiego. Polityka książąt wielkopolskich podyktowana była obawą co do opanowania Prus razem ze Świętopełkiem, który odzyskawszy siły po zmarginalizowaniu Krzyżaków znowu mógł zerwać współpracę z Polską. Ponadto Bolesław dbał o zabezpieczenie swoich praw do Nakła. Kazimierz chciał natomiast wykorzystać niepowodzenie misji w krajach bałtyjskich, zwłaszcza w okresie powstania pruskiego i odejścia od chrześcijaństwa Mendoga. Jednak po zajęciu Mazowsza przez Bolesława Pobożnego plany ekspansji na ziemie Jadźwingów z jego terytorium zostały udaremnione, Kazimierz zaś został otoczony przez siły dla siebie nieprzychylne. W związku z tym poszedł na kompromis z Zakonem i całkowicie odszedł od polityki bałtyjskiej. Książętom gdańskim udało się jednak zawrzeć porozumienie z Gryfitami, co udaremniło plany Bolesława Pobożnego opanowania Gdańska.

Stanisław Koc

Read More